"Polski Fiat" w pogoni za rekordem (Słowo Powszechne, 10.06.1973) Drukuj Email


   Przed kilkoma dniami na autostradzie pod Wrocławiem kierowcy przygotowujący się do pobicia międzynarodowego rekordu w jeździe na dystansie 25 tys. kilometrów odbyli generalną próbę przed ambitnym przedsięwzięciem. Oto relacja naszego reportera.

   To już 6 okrążenie autostrady. "Polski Fiat" pędzi z prędkością prawie 160 km/godz. Jego koła wydają głuchy łoskot, uderzając w asfaltowe łączenia betonowych pasów autostrady. Mimo iż pojazd sprawuje się bez zarzutu, prowadzący go kierowca stale kontroluje wszystkie przyrządy. Musi zawsze to robić. Tutaj nie może wydarzyć się nic nieprzewidzianego: defekt, niezaplanowany przez oranizatorów próby, może zniweczyć całe zamierzenie. Od sześciu kierowców wymaga się więc najwyższego kunsztu. Przez 9 dni i nocy muszą oni tak jechać, aby kilka tysięcy elementów ścieśle współpracującyh ze sobą, a z których składa się samochód pracowało w optymalnych warunkach.

Oczywiście nie może być więc mowy o biciu "prywatnych" rekordów okrążenia.

   Zainteresowanie próbą bicia rekordu, można powiedzieć to już obecnie - będzie bardzo duże. Telewizja przeprowadzać będzie bezpośrednie relacje z trasy, na miejsce przybędzie wielu dziennikarzy. Już podczas "generalnej próby" ustanowienia rekordu w dzień i w nocy przy autostradzie stała spora grupka kibiców.

- To będzie bardzo trudne przedsięwzięcie - podsłuchuję dyskusję uczniów technikum z Oławy - czy wytrzyma to samochód?

"Przymiarka" przed biciem rekordu to także próba dla serwisów. Dwaj młodzi inżynierowie ze "Stomilu" w poznaniu podczas każdego postoju samochodu kontrolują stan techniczny, zużywanie się opon:

- Próba bicia rekordu stanowić będzie wspaniały test nie tylko dla mechanicznych elementów samochodu. Również i my spodziewamy się po tym przedsięwzięciu wielu korzyści - mówi mgr Jerzy Kubis z Zakładu Badań Drogowych "STOMIL".

   W każdej chwili, gdy będzie to możliwe dokonamy szczegółowych badań naszego prototypowego ogumienia radialnego. Już teraz mogliśmy stwierdzić, iż po kilku godzinach jazdy ciśnienie wzrosło o około 10 procent, a po przebiegu 2300 kilometrów nie zauważyliśmy prawie żadnego zużycia bieżnika. Skrzętnie notujemy te wszystkie dane, a na pewno przydadzą się one w końcowym efekcie wszystkim użytkownikom naszego ogumienia.

   Przerywamy rozmowę. Koło restauracji "Relax", gdzie znajduje się tymczasowa baza techniczna przelatuje "nasz" samochód. Za chwilę - zmiana kierowców. A przy okazji krótki przegląd samochodu. Gdy po 27 minutach (tyle mniej więcej trwa jedno okrążenie o długości 65 km) "Fiat" znów podjeżdża - wszyscy zabierają się do roboty. Fabryczny serwis przy pomocy kierowców reguluje zawory, wymienia świece. Specjaliści od opon dokonuja pomiarów. Wytrwali kibice zapisują stan licznika, obliczając przeciętną prędkość.

   Samochód przejechał już ponad 2800 kilometrów, uzyskując przeciętną 135 km/godz. Niby to dużo, ale nigdy nie można zapominać, że przez pierwsze dwie, trzy doby jazdy z samochodem może nic się nie dziać. A z możliwością defektu zawsze trzeba sie liczyć. A kto może przewidzieć, czy nie będzie mgły? Już teraz Ryszard Nowicki i Marek Varisella, którzy jeździli nocą, podczas pięknej, bezchmurnej pogody miejscami napotykali mgłę. Kilkakrotnie musieli hamować, aby uniknąć zderzenia z przebiegającym przez autostradę zającem. Niczego nigdy nie można przewidzieć...

   Korzystając z przerwy w jeździe, sadowię się do wnętrza "Fiata". Dzięki uprzejmości organizatorów - będę mógł przejechać się przez kilka okrążeń.

   Samochód prowadzi Andrzej Aromiński. Przypominam sobie sytuacje z wielu rajdów, gdzie dzięki jego fachowej pomocy, wielkiej znajomości samochodu dopomógł kolegom kończyć imprezę.

   Szybko odjeżdżamy. Po krótkiej chwili już pędzimy z planowaną prędkością: 5000 obrotów silnika na minutę - 5 bieg - około 155 km/godzinę. Nawierzchnia lepsza niż myślałem - połączenia betonowych płyt autostrady, tak bardzo słyszalne, we wnętrzu pędzącego samochodu nie stanowią dużego problemu. Jedynie wjazd na odcinek "pralki" na 71 i 72 kilometrze autostrady powoduje kilka "podskoków" pojazdu.

   Wszyscy już wiedzą, dlaczego żółty "Polski Fiat" tak uparcie krąży po odcinku autostrady. Ubezpieczający zakręty milicjanci pozdrawiają kierowców machnięciem ręki, zatrzymują przejeżdżające pojazdy. Do końca "generalnej próby" coraz bliżej. O godzinie 12.16 mijają 24 godziny jazdy. Wszyscy teraz liczą - jaka jest prędkość przeciętna? Rozmawiam z inicjatorem próby - Sobiesławem Zasadą.

- Nie możemy fascynować się faktem, iż udało nam się osiągnąć prędkość 133 km/godz. Uważam - i to podkreślam z wielkim naciskiem - iż 50 procent szans jest za powodzeniem próby - a 50 procent za jej niepowodzeniem. Nie zapominajmy, iż przy biciu tego rekordu "zjadły zęby" takie wytwórnie jak choćby angielski "Ford", którego samochód nie wytrzymał wielkiego tempa jazdy. Przy tak wielkich prędkościach, stale utrzymywanych wystąpują kolosalne przeciążenia każdego elementu pojazdu. A czy wszystkie wytrzymają?... Zobaczymy. Uważam, iż wiele zależy tutaj także od kierowców. Pojedziemy w następującym zespole: Andrzej Aromiński, Jerzy Dobrzański, Robert Mucha, Ryszard Nowicki, Marek Varisella i Sobiesław Zasada. Każdy z kierowców, to bardzo dobry zawodnik, a zarazem mechanik, znający wszystkie tajniki "Polskiego Fiata". Ale z drugiej strony, nie podejmowałbym sie podjęcia próby, gdybym nie wierzył w szanse jej powodzenia.

   Tak było podczas "generalnej przymiarki" do pobicia międzynarodowego rekordu szybkości samochodów w klasie 1100-1500 ccm. Zatwierdzony przez Międzynarodową Federację Samochodową aktualny wynik wynosi 117.6 km/godz. Czy "Polski Fiat" przełamie tę magiczną zdawałoby się do tej pory barierę? O tym przekonamy się już niedługo. 15 czerwca o godzinie 16.50 rozpoczyna się wielka próba. Według założeń powinna ona trwać prawie 9 dni i nocy. Oby trwała tak długo!

Jan Żdżarski

 
 
rekord73_reklama_retro_05.png