Jeszcze raz o rekordzie "Polskiego Fiata" (Słowo Powszechne, 11.07.1973) Drukuj Email


   "POLSKI Fiat", który przez 15 dni i 16 nocy niczym fryga kręcił się po 32-kilometrowym odcinku podwrocławskiej autostrady swoje zadanie wykonał z nadwyżką. Zamiast tylko jednego, zaplanowanego rekordu na 25 tysięcy kilometrów kierowcy pojechali dalej, ustanawiając światowe rekordy na dystansie 25 tys. mil i 50 tys. kilometrów.

   Trudno wyobrazić sobie wysiłek, jaki towarzyszył temu przedsięwzięciu - wysiłek nie tylko psychiczny i fizyczny zawodników ale i sędziów, mechaników, wojska, milicji. W sumie w organizację przedsięwzięcia zaangażowanych było ponad 1000 osób - a wszystko po to, aby "Polski Fiat" wykonał swoje zadanie.

   Samochód sprawował się praktycznie bez zarzutu - poza pechową wymianą tłoka i kilkoma innymi, bardzo zresztą drobnymi usterkami nie sprawiał kłopotu głównym bohaterom przedsięwzięcia - kapitanowi zespołu i inicjatorowi rekordowej jazdy - Sobiesławowi Zasadzie i jego siedmiu kolegom - Andrzejowi Aromińskiemu, Jerzemu Dobrzańskiemu, Andrzejowi Jaroszewiczowi, Robertowi Musze, Ryszardowi Postawce i Markowi Variselli. Dzięki ich rozważnej jeździe - cel został osiągnięty. Przypomnijmy jednak tutaj nieco danych o zachowaniu się "Polskiego Fiata".

   Zużycie paliwa przy stałej jeździe z prędkością 150-160 km/h wahało się w granicach 15-16 litrów/100 km. Czas pracy serwisu wyniósł łącznie 7 godzin i 40 minut łącznie z wymianą tłoka (1 godz. 28 min.). Podczas rekordowej jazdy kierowcy zmieniali się 133 razy, wykonując wspólnie 767 pełnych okrążeń trasy. W sumie jazda trwała 361 godzin 36 minut i 39 sekund, co przy dystansie 50 tysięcy kilometrów daje przeciętną 138,270 km/h. Na trasie rekordu padało wiele innych świetnych rezultatów - zatankowanie 85-litrowego zbiornika paliwa trwało 45 sekund, wymiana opon - 1 min. 15 sek. Na dystansie 50 tys. również cieżki test przeszło ogumienie - ale zdało ono egzamin na "5". Co prawda wymieniano je aż trzy razy - ale wyłącznie w celach badawczych, testując różne rodzaje opon. Jak twierdzą fachowcy ze "Stomila" nawet jeden komplet opon mógłby wystarczyć na pokonanie rekordowej trasy.

   Po zakończonej imprezie silnik i wszystkie zespoły samochodu zostaną poddane szczegółowym badaniom. Jednak już teraz można stwierdzić, na podstawie pobieżnych oględzin, iż ich ogólne zużycie nie przekracza 13-15 procent. Po przebyciu pierwszych 10 tysięcy kilometrów silnik jakby "nabrał oddechu" - zużycie oleju utrzymywało się poniżej norm fabrycznych, wszystkie mechanizmy pracowały z zegarmistrzowską precyzją.

   WSZYSTKIE te dane zostaną z pewnością wykorzystane przez specjalistów od reklamy Fabryki Samochodów Osobowych i "Polmo" a ich autentyczności nikt nie będzie w stanie podważyć. Ale obok rewelacji technicznych, odnośnie sprawowania się silnika "Polskiego Fiata" bez wątpienia bardziej istotne będą inne wartości, osiągnięte na skutek pobicia rekordu. W rozmowie z wieloma użytkownikami "Poslkiego Fiata", które przeprowadziłem po zakończonej próbie - z ich słów przebija duma z tego, iż jeżdżą rekordowym samochodem. Tak samo pracownicy FSO na Żeraniu.

   "To myśmy wyprodukowali rekordowego "Fiata" - mówią - i dołożymy wszelkich starań, aby wszystkie samochody, które przejdą przez nasze ręce nie odbiegały jakością od swego znakomitego "kolegi". Przyjemniej jest montować samochód, do którego nalezy rekord świata - ten sukces zobowiązuje i rozkłada się przecież na wszystkie egzemplarze".

   Trudno przecenić znaczenie wyczynu na podwrocławskiej autostradzie. Nie tylko w wartościach niewymiernych jak opinia o samochodzie. Jak dowiadujemy się z FSO - nasz przemysł odniesie z rekordu świata również poważne korzyści finansowe. Już w tej chwili, w dwa dni po ustanowieniu rekordów - cena "Polskiego Fiata" we Francji wzrosła o 500 FF, co stanowi wartość ok. 100 dolarów.

   Jazda na podwrocławskiej autostradzie, uwieńczona wspaniałym sukcesem, wzbudziła duże zainteresowanie w świecie, wystawiając najlepsze świadectwo nie tylko naszemu młodemu przemysłowi motoryzacyjnemu, lecz całej gospodarce. I kto wie, czy fakt ten nie jest wart najwyższego podkreślenia i głębokiego ukłonu w stronę tych, którzy uporem i wytrwałością doprowadzili do podjęcia próby!

JAN ŻDŻARSKI

 
 
rekord73_reklama_retro_04.png