PESTKA (Dookoła świata, 15.07.1973) Drukuj Email


   Emocje wywołane próbą bicia rekordu na "Polskim Fiacie" mamy już za sobą. Nie do mnei należy ocena wyników tej wielkiej imprezy, jej rezultatów sportowych, technicznych osiągnięć, organizacyjnej sprawności. Wolno mi przecież chyba powiedzieć, że ludzki wysiłek w pogoni za szybkością, która stała się nowoczesną religią ludzkości i staje się także przekleństwem człowieka, że ci, którzy ulegli nieopanowanej pokusie w dążeniu do tego, żeby być najszybszymi - zasługują na szacunek.

   Kiedy po pierwszych okrążeniach, po pierwszych setkach kilometrów na ekranie telewizyjnym ukazał się Sobiesław Zasada, byłem wśród tych kilku, a może kilkunastu milionów Polaków, którzy czekali na relację rajdowej znakomitości.

   Relacja była wstrząsająca. Wszystko idzie dobrze, mówił na wstępie Zasada, mamy tylko kłopoty z publicznością. Oto z mostu przerzuconego nad autostradą zrzucono na mknący samochód kamień. Na szczęście upadł za samochodem. Z mostów zwieszano też kamienie i znów - na szczęście - powyżej wysokości samochodu.

   Była to informacja wstrząsająca, odsłaniająca zbrodniczą bezmyślność?

   Sprawca czy sprawcy tych czynów popełniają ciężkie przestępstwo, odsłaniając także brak wyobraźni lub - co jeszcze gorsze - zbrodniczość, jeśli wyobraźnia ich nie zawodzi.

   Organizujemy wspaniałe sportowe widowisko, mówimy o wychowaniu przez sport i oto mamy, choć nie ujętych, sprawców przestępstwa z art. 160 Kodeksu Karnego.

   "Kto naraża człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub cięzkiego rozstroju zdrowia podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

   To potworne, co by się stać mogło, gdyby kamień ugodził w samochód! Sprawca tego bezrozumnego czynu nie tylko naraża kierowcę na niebiezpieczeństwo utraty życia, on go z całą pewnością życia pozbawia. Po prostu zabija. Przy tej szybkości kamień uderzający w samochód może najlepszemu kierowcy wytrącić koło kierownicy z rąk.

   To nie tylko narażenie na niebezpieczeństwo - to jest zabójstwo, bo sprawca ma obowiązek przewidywania skutków swego działania.

   A wtedy pojawia się przepis prawa o najzwięźlejszym sformułowaniu - art. 148 K.K. "Kto zabija człowieka podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8 albo karze śmierci".

   Relacja Zasady kończyła się apelem - wezwaniem do ludzi - aby nie rzucali kamieniami.

   A nazajautrz jedzie Robert Mucha i znów mówi o trudnościach, bo ludzie do których był skierowany wczorajszy apel Zasady, znów rzucają kamieniami. Po chwili na ekranie jawi się redaktor Eugeniusz Pach i swoim nosowym, trochę arystokratyczno-pogardliwym głosem powiada: No, nie przesadzajmy! To nie były kamienie tylko pestki od czereśni. Pan Pach równocześnie łaskawie przyznaje, że nawet pestka ciśnięta w samochód z tej wysokości może w swej małej objętości kryć wielkie niebezpieczeństwo.

   Znam wypadek, kiedy ptak unoszacy się nad samochodem, zniósł jajko, które strzaskało przednią szybę wozu. Śmieszne, prawda? Niewierzącym służę w razie potrzeby zeznaniami wiarygodnych świadków.

   Ale, do cholery (przepraszam za irytację), kto tu "zeznaje" nieprwadziwie: Zasada, Mucha, czy Pach?

   W tej samej chwili gdy telewizyjny sprawozdawca uspokajał - migawka telewizyjna ukazała nad mostem, przerzuconym przez autostradę, sylwetki milicjantów.

HENRYK NOWOGRÓDZKI

 
 
rekord73_reklama_retro_05.png