MYŚLANE INACZEJ - O rekordach (Zarzewie, 29.07.1973) Drukuj Email


   Nasi czytelnicy zapewne dobrze wiedzą o pobiciu rekordów świata na dystansach 25 tys. km, 25 tys. mil i 50 tysięcy km przez polskiego "Fiata 125p". W prasie pojawiło się wiele komentarzy i sprawozdań, dużo słów poświęcono wytrwałej jeździe kierowców: "Siedmiu wspaniałych" - tak tytułowało swoje relacje wiele dzienników.

   I w tym wybuchu euforii i "patriotyzmu" było wiele wspólnego z innymi publikacjami "z okazji". Bo wygraliśmy mecz z Anglią, co jest najlepszym dowodem naszej wyższości nad imperium brytyjskim, bo zdobyliśmy złoty medal na Olimpiadzie, co najlepiej świadczy o poziomie naszego sportu...

   Nie wydaje się jednak, aby tego typu krańcowości w ocenach prowadziły do czego innego poza rozdmuchaniem namiętności i - bywa - szowinizmu.

   Przecież, by powrócić do "Fiata", to pobicie rekordów o niczym nie świadczy. Najpoważniejsze firmy samochodowe dawno już sobie dały spokój z podobnymi próbami. Po prostu, o niczym one nie świadczą. Nie świadczą ani o klasie wozu, ani o poziomie motoryzacji w danym kraju. Podobnie jak wygranie meczu z Anglią i zdobycie złotego medalu na Olimpiadzie nie świadczy o poziomie sportu w całym kraju.

   Jeżeli chcemy miarą społeczną oceniać nasze dokonania, to czas zmienić kryteria. I tak, bardziej przekonywający dla mnie i świadczący o zaniedbaniach w usportowieniu społeczeństwa jest brak boisk, sal gimnastycznych, najprostszych urządzeń sportowych. I nie przekona mnie w tym wypadku żaden złoty medal.

   Analogicznie z pobiciem rekordu świata przez "Fiata 125 p". Nie świadczy to bowiem o poziomie motoryzacji w naszym kraju, gdyż bardziej wymowny jest stan jej zaplecza, dostępność samochodów osobowych itp.

   Przy okazji zawodów na podwrocławskiej autostradzie zastanawiano się też nad kosztami takiej imprezy. Czy jeto to opłacalne?

- Ależ, koszty pobicia rekordu stanowiły tylko drobną część naszego budżetu na reklamę - stwierdził buńczucznie przedstawiciel zjednoczenia motoryzacyjnego. - Poza tym - dodał - dla nas najważniejsza jest reklama za granicą, wzrost sprzedaży naszych wozów.

   I sądzę, że dopiero wymierne korzyści handlowe, rzeczywisty skok w eksporcie naszych samochodów może zaświadczyć o racjonalności podwrocławskiej imprezy. W innym wypadku pobicie rekordów świata trzeba będzie uznać za próbę w gruncie rzeczy nieudaną i niepotrzebną. O względach sportowych tej imprezy bowiemnie ma co wspominać.

K. CZ.

 
 
rekord73_reklama_retro_03.png