Po co te porównania... (Motor, xx.09.1973) Drukuj Email


   W "Motorze" nr 31/73 w rubryce Komentarze, Opinie przeczytaliśmy dwa listy pt. "Nie dajmy się zwariować" oraz "Rekord i rzeczywistość". Argumenty i ton tych listów świadczą o typowo polskim zacietrzewieniu jego autorów. Nawet nie wdając się w dyskusje z panem mgr Kropiewnickim na temat tego, czy wysiłek kierowców był duży, tak jak podkreślał to pan Zasada i redaktorzy Radia i Telewizji, stwierdzić należy, i każdy kierowca zawodowy czy amator na pewno przyznają, że jazdą z szybkością 160 km/godz. - nawet jeśli trwa o wiele krócej niż 3 godziny i nawet na betonowej autostradzie pod Wrocławiem - jest bardzo niebezpieczna i wymaga ogromnego wysiłku i skupienia.

   Dodać należy, że przecież zawsze może zdarzyć się nieprzewidziana kolizja np: przebiegające zwierzęta, wystrzał opony (choćby najlepszego gatunku), a wówczas żaden kask, żadne pasy i wzmocnienia nie pomogą. Tak więc uważamy, że mimo doskonałej obsługi i Pepsi-coli z Żerania w okresie dwóch tygodni kierowcom groziło poważne niebezpieczeństwo, stąd te napięcia nerwowe i maksymalny wysiłek.

   Pan Kropiewnicki, jak każdy zazdrosny lub nezadowolony z sukcesów innych (jest to nasza druga natura narodowa), usiłował w demagogiczny sposób umniejszyć sukces innych, przedstawiając ciężkie wysiłki: kierowcy pociągu drogowego, górnika, hutnika i robotnicy pracującej na dwóch etatach. Wszyscy wiemy, że istotnie są to trudne zawody, wymagające odporności psychicznej, zdrowia, wysiłku fizycznego. Zastanawialiśmy się jednak po co te porównania, co ma piernik do wiatraka.

   Rzecz w tym, aby każdy w sposób uczciwy i bez zawiści oceniał pracę czy wysiłki innych. Przecież w kopalni czy hucie też istnieje system zabezpieczeń utrzymania ruchu i górnik czy hutnik nie są zdani tylko na siebie. Nie chcemy przez to powiedzieć, że będiemy polemizować o każde słowo z autorem listu pt.: "Nie dajmy się zwariować", lecz chodzi nam o to, że w każdej sytuacji można znaleźć kontrargumenty. Wysiłek kierowców oraz sukces samochodu Polski Fiat 125p nalezy uważać za dobrze zorganizowaną kampanię reklamową na rzecz tegoż samochodu.

   Na Zachodzie "tak opętańcze kampanie" reklamowe, co z ironią podkreśla na wstępie pan Adamczyk, są na porządku dziennym: na temat jakości serów, biustonoszy, mydła, samolotów naddźwiękowych, skarpetek i wielu innych artykułów.

   Tak więc jeśli chcemy rozwijać nasz eksport również w samochodach, obrabiarkach i innym sprzęcie o wysokim standardzie, musimy wchodzić na rynki właśnie z opętańczą reklamą i propagandą. Uważamy, że naszej telewizji i radiu oraz pozostałym autorom tego przedsięwzięcia należą się słowa uznania, a nie zarzuty ze strony zawistnych, którzy jeszcze do tego prawdopodobnie nigdy nie jechali z szybkością 160 km/godz, ani przez godzinę, ani przez minutę. Odnośnie usterek naszych serwisów krajowych zgadzamy się z panem Adamczykiem, ale pragniemy podkreślić, że serwisy te są jeszcze w powijakach, podobnie jak nasza motoryzacja.

Władysław Serejko, Kazimierz Kyzioł - Częstochowa

 
 
rekord73_reklama_retro_03.png