Robert Mucha: Więcej takich sezonów! (Sport, 05.12.1973) Drukuj Email


   Z mieszanymi uczuciami przyjąłem propozycję redakcji "Sport" napisania artykułu podsumowującego starty zespołu fabrycznego Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu w roku 1973.

   Z mieszanymi, ponieważ z jednej strony sezon dla naszego zespołu był bardzo udany, z drugiej jednak - byłem jednym z zawodników ekipy FSO i nie chciałbym żeby moja wypowiedź była traktowana jako chęć podnoszenia własnych zasług. Wszelkie bowiem sukcesy zarówno udziałem kierowców, jak ich pilotów, a ponadto ogromną rolę w wywalczeniu czołowych miejsc w najtrudniejszych nawet rajdach odegrali mechanicy, przygotowujący sprzęt i wchodzący następnie w skład serwisu technicznego. Nie mniej ważna była także rola organizatorska Działu Sportu FSO.

   Ograniczona ilość miejsca nie pozwala mi na wyliczenie wszystkich imprez i miejsc, zajętych przez kierowców FSO. Wyliczę więc tylko najważniejsze, by moje twierdzenie, że rok 1973 był pomyślny dla naszego zespołu nie wydało się Czytelnikom gołosłowne. Tak więc na mecie Rajdu Monte Carlo zameldowały się i zostały sklasyfikowane na 35 i 41 miejscu dwie załogi na "Polskich Fiatach 125p". W drugim rajdzie, zaliczanym do mistrzostw świata producentów, rozgrywanym w Stanach Zjednoczonych "Press on Regardless" wszystkie trzy polskie załogi dojechały do mety, zwyciężając w klasyfikacji zespołów fabrycznych i zajmując dobre miejsca indywidualne. Trzeba dodać, że pobyt w USA przyniósł, oprócz sportowych, poważne osiągnięcia propagandowe, zarówno wśród Polonii, jak i rodowitych Amerykanów, z których ogromna większość po raz pierwszy dowiedziała się, że Polska produkuje tak nowoczesne i znakomite samochody.

   Załogi fabryczne FSO startowały ponadto w 9 poważnych imprezach międzynarodowych, w tym w eliminacjach Mistrzostw Europy i Pucharu Przyjaźni i Pokoju. W każdej z nich klasyfikowane były na czołowych miejscach w klasach i w generalce. Najlepszym tego dowodem jest zresztą fakt niemal pewnego już (roztrzygnie o tym rajd "Rosyjska Zima") zdobycia Pucharu Przyjaźni i Pokoju przez Macieja Stawowiaka i Jana Czyżyka.

   Nie zaniedbywaliśmy też imprez krajowych. W mistrzostwach Polski wyścigowych zdobyliśmy dwa pierwsze w klasach, a nasz udział w międzynarodowych wyścigach w Schleiz (NRD) można również uznać za udany. Osobiście zresztą jestem przekonany, że wielką szansą dla sportu samochodowego byłoby zbudowanie w Polsce toru wyścigowego.

   W skład zespołu, który pobił trzy rekordy świata: na 25.000 km, 25.000 mil i 50.000 km wchodziło nas trzech z zespołu FSO - Andrzej Jaroszewicz, Marek Varisella i ja, nie mówiąc o pokaźnej grupie technicznej. W zespole FSO startowali jeszcze w ciągu sezonu 1973: Maciej Stawowiak, Ryszard Żyszkowski, Jan Czyżyk, Janina Jedynakowa, Władysław Domański (wyścigi) oraz sporadycznie inni kierowcy, a zwłaszcza Marian Bień i Janusz Wojtyna.

   Tych kilka ogólnych uwag na temat minionego sezonu chcę zakończyć stwierdzeniem, że uzyskanie tak znacznych sukcesów nie byłoby możliwe przy samej tylko przychylnej atmosferze dla sportu, panującej w kierownictwie warszawskiej FSO. Są sprawy, które wykraczają poza zasięg możliwości dyrekcji fabryki. W naszych działaniach otrzymywaliśmy stałą pomoc od Ministerstwa Przemysłu Maszynowego z min. Tadeuszem Wrzaszczykiem, który na co dzień interesuje się naszymi problemami i startami. Jest nam miło, że czuliśmy także opiekę i słyszeliśmy słowa uznania od wicepremiera Franciszka Kaima. Myślę więc, że w następnym sezonie zespół FSO też nie zawiedzie sympatyków sportu samochodowego.

 
 
rekord73_reklama_retro_01.png