Sezon 1973 pod znakiem Polskiego Fiata (Przegląd Sportowy, 11.01.1974) Drukuj Email


   START w tradycyjnym Rajdzie Monte Carlo był pierwszą imprezą automobilową w jakiej wzięło w ubiegłym roku udział aż pięć polskich załóg. Do startu w najbardziej liczącym się rajdzie na naszym kontynencie, przygotowano się niezwykle starannie. Silniki do czterech Polskich Fiatów były konstruowane przy współpracy z producentem włoskim. Zawodnicy odbyli dwukrotny trening, bardzo pieczołowicie przygotowując opisy trasy. Rajd Monte Carlo inaugurował rozgrywki o mistrzostwo świata producentów i stanowił ich pierwszą eliminację. Próbę sił wyznaczyły sobie najznakomitsze firmy samochodowe agażując do batalii najlepszych kierowców rajdowych. Walka na alpejskich trasach była niezwykle zacięta. Doszło nawet do buntu kilkudziesięciu kierowców, których organizatorzy wykluczyli z rajdu z powodu przekroczenia limitu spóźnień.

   Robert Mucha bronił najlepszego miejsca w klasie do 1600 ccm wywalczonego w roku 1972. Ostatecznie zajął trzecie miejsce w swojej klasie plasując się jednocześnie na dobrym miejscu w klasyfikacji generalnej. Z powodu defektów silników z walki o lokatę w klasyfikacji zespołowej wypadli Maciej Stawowiak (jeszcze na trasie dojazdowej) i Andrzej Jaroszewicz. Drugą załogą na Polskim Fiacie, która rajd ukończyła byli Marian Bień i Janusz Wojtyna (41 m.). Adam Smorawiński i Andrzej Zembrzuski na BMW, który zdobył 39 lokatę. Mimo, że najlepsza z lokat była gorsza od uzyskanej w roku 1972, to należy podkreślić, że wywalczona została w silniejszej konkurencji. Potentaci przemysłu motoryzacyjnego podwoili niemal własne nakłady na techniczne przygotowanie maszyn i obsługę serwisową. Na tym tle rezultat osiągnięty przez naszych rajdowców należy uważać za doskonały.

   UBIEGŁOROCZNY Rajd Monte Carlo wywołał sporo dyskusji w radiu, prasie i TV zagranicznej na temat samochodów startujących w grupie II (samochody nieseryjne przystosowane do rajdów). 230-konne Fordy, Alpiny czy Datsuny zdaniem licznych fachowców nie miały prawa startu w grupie II, były to bowiem prototypy wyścigowe. Wątpliwy był ich udział w omawianej grupie nie tylko pod względem technicznym, ale także pod względem ilości produkcji. Regulamin kwalifikuje do grupy II samochody, których roczna produkcja wynosi co najmniej 1000 sztuk.

   Trzykrotny mistrz Europy Sobiesław Zasada, który w RMC nie uczestniczył, wystartował w lutym w eliminacjach ME - hiszpańskim rajdzie Costa Brava. W bardzo silnej konkurencji S. Zasada z R. Żyszkowskim wywalczyli trzecią pozycję w klasyfikacji generalnej.

   Miesiąc później krajowi kierowcy w towarzystwie ekip zagranicznych walczyli o punkty w pierwszej eliminacji mistrzostw Polski w Rajdzie "Stomil". Na trasach województwa rzeszowskiego panowały wówczas trudne warunki zimowe. Wystarczy dodać, że na 72 załogi, jakie do rajdu wystartowały, na mecie znalazło się jedynie 26 samochodów. Zwycięstwo odniosła załoga z NRF przed Andrzejem Jaroszewiczem i Bogdanem Drągowskim na Polskim Fiacie i Maciejem Stawowiakiem i Janem Czyżykiem także na Polskim Fiacie (obaj z działu sportu FSO).

   I eliminacja MP dowiodła, że gdyby zespół FSO resztę sezonu poświęcił także na obsadzanie rajdów krajowych byłby w końcowej klasyfikacji nie do pokonania.

   Po raz piąty wystąpił w najtrudniejszym rajdzie świata - Safari Sobiesław Zasada z Marianem Bieniem. Awaria Porsche wyeliminowała tę załogę z walki na afrykańskich bezdrożach.

   KŁOPOTY organizacyjne zmusiły władze federacji holenderskiej do szukania tras na rozgrywanie tradycyjnego Rajdu Tulipanów poza Holandią, Francją i NRF (państwa przez które dotychczas wiodła trasa tego rajdu). W porozumieniu z Zarządem Głównym PZM postanowiono przeprowadzić kolejną imprezę także w Polsce.

   Wiele było kłopotów i złych opinii jakie wytworzyły się po rozegraniu tego rajdu (eliminacji mistrzostw Europy). Naruszono wówczas wiele przepisów drogowych. Ale to już wina niektórych uczestników. Organizacja tej imprezy przebiegała natomiast prawidłowo i w rezultacie Holendrzy przesłali do Polski wiele podziękowań z jednoczesną prośbą o utrzymanie stałej współpracy.

   Z dziesięciu załóg polskich jakie wystartowały ze Stadionu Dziesięciolecia na mecie w Holandii znalazły się trzy. Trzecie miejsce zdobył Robert Mucha z Ryszardem Żyszkowskim, czwarte Marek Varisella i Janina Jedynakowa na Polskich Fiatach oraz Janusz Wojtyna i Jacek Różański na Skodzie.

   W DRUGIEJ połowie czerwca z inicjatywy TV i Sobiesława Zasady została przeprowadzona na autostradzie pod Wrocławiem akcja - "Rekord" - która trzymała niemal dwa tygodnie w napięciu nie tylko kibiców sportu automobilowego. Podjęta została próba bicia rekordu świata na 25.000 km należącego do zespołu Simci (117,61 km/godz.). Do zespołu, który podjął się tej próby na Polskim Fiacie powołano: Andrzeja Jaroszewicza, Jerzego Dobrzańskiego, Roberta Muchę, Andrzeja Aromińskiego, Ryszarda Nowickiego, Marka Varisellę. Kapitanem zespołu był Sobiesław Zasada. W atakach na kolejne rekordy wziął udział także Franciszek Postawka. Wiele czasu trwały przygotowania do tego trudnego przedsięwzięcia - pomiary trasy z dokładnością do pół metra, dobór komisji sędziowskiej i chronometrażowej, opracowanie systemu łączności, przeciętnych poszczególnych zmian kierowców, aż do prawidłowego ustawienia służby porządkowej na ponad 30-kilometrowej trasie.

   Poza kierowcami, mechanikami i jeszcze kilkoma osobami prawie nikt nie wierzył w powodzenie tej próby. Rekord na 25.000 km padł 23 czerwca i wynosił 138,081 km/godz. Nie zrezygnowano jednak z dalszej jazdy - Polski Fiat spisywał się doskonale. Pobito rekord na 25.000 mil (40.233 km i 600 m) - 138,186 km/godz. Wreszcie finał - trasa 50.000 km została pokonana w czasie kolejnego rekordu 138,270 km/godz. Samochód mknął po autostradzie ze stała prędkością 150-165 km/godz. Różnice na poszczególnych okrążeniach były sekundowe. Doświadczenie kierowców rajdowych pomogło w uzyskaniu tak rewelacyjnego rezultatu. Rezultatami pod Wrocławiem osiągnięto nie tylko sukces sportowy. Udowodniono, że polski przemysł motoryzacyjny i oponiarski może z powodzeniem rywalizować z podobnymi produktami innych renomowanych firm. Ogromny wysiłek organizatorów: TV, Zjednoczenia Przemysłu Gumowego "Stomil", FSO, setek działaczy, sędziów, służb porządkowych, wojska i wreszcie samych kibiców przyczynił się do tego, że wspólnie osiągnięto największy sukces w historii naszej motoryzacji. Osiągnięcia te szerokim echem odbiły się w kraju i za granicą.

   NIEZWYKLE trudny przebieg miał Rajd Polski, który był po raz pierwszy eliminacją mistrzostw świata. XXXIII Międzynarodowy Rajd Polski przeszedł do historii jako najtrudniejszy. Organizatorzy chcąc nadać tej imprezie wysoką rangę, tak utrudnili trasę, że na metę do Krakowa przyjechało 7 samochodów i tylko trzy w regulaminowym czasie.

   W trójce tej znalazł się zawodnik zespołu FSO Maciej Stawowiak z Janem Czyżykiem. Kolejny sukces samochodu z polskim znakiem firmowym.

   Zawodnik ten miał ubiegły sezon bardzo udany. W rozgrywkach o Puchar Pokoju i Przyjaźni ostatecznie uległ tylko Topodolskiemu (Bułgaria) - Renault Gordini, uzyskując drugie miejsce w klasyfikacji indywidualnej - jedno ze swoich najwiekszych osiągnięć.

   We wrześniu rozgrywany był Rajd Tatry - 73 (CSRS) kolejna eliminacja PPiP. Ekipa na Polskich Fiatach została wzmocniona przez Zasadę na Porsche (który rajd wygrał) i Smorawińskiego na BMW. Istniały bowiem jeszcze szanse na zdobycie przez Polskę I miejsca w tym pucharze. Niestety w następnych eliminacjach - Rajdzie Wartburga i Ruskiej Zimy, Polacy zostali wyeliminowani z walki o czołową lokatę w Krajach Socjalistycznych. Kalendarz rozgrywek, interesy ekonomiczne i propagandowe zakłóciły udział ekipy FSO w tych rozgrywkach.

   MIĘDZYNARODOWE występy Polskiego Fiata zostały zakończone wspaniałym akcentem. Trzy załogi FSO: Robert Mucha (kapitan zespołu) - Ryszard Żyszkowski, Andrzej Jaroszewicz - Zbigniew Dziadura i Marek Varisella - Janina Jedynakowa wystąpiły w eliminacji mistrzostwa świata w Rajdzie Press on Regardless w USA. Po raz pierwszy samochody polskiej produkcji zawędrowały aż za Ocean. Pierwszy raz wystartowała tam tak liczna ekipa polskich automobilistów. Wiele sceptycyzmu towarzyszyło temu startowi. Wbrew wszelkim oczekiwaniom Polacy znaleźli się na wysokich pozycjach w klasyfikacji indywidualnej odnosząc również zwycięstwo zespołowe (Mucha - 6, Jaroszewicz - 11, Varisella - 15). Trzy Polskie Fiaty w komplecie dojechały do mety! Kolejny wielki i chyba nie ostatni sukces polskiej motoryzacji i kierowców FSO.

 
 
rekord73_reklama_retro_01.png