Sukcesy 1973 (Motor, 23-30.12.1973) Drukuj Email


   Koniec roku kalendarzowego sprzyja rozważaniom na minionym sezonem, zachęca do spojrzenia wstecz na dorobek dyscyplin sportowych. W trakcie jego trwania, w miarę naszych możliwości, informowaliśmy czytelników o tym, co dzieje się w tej kwestii, starając się jednakże ograniczać do niezbędnego minimum zasób suchych wyników, więcej uwagi poswięcając zjawiskom towarzyszącym sportowi motocyklowego i automobilizmowi. Ilekroć jednak przychodzi nam oceniać zaszłości całego sezonu sportowego, wyłania się problem natury zasadniczej: który z ewenementów sportowych 1973 roku uznać za najcenniejszy? Co przydało naszym barwom splendoru najjaśniejszego? Jakie przeżycie dało kibicom najwięcej satysfakcji? Sport tę ma bowiem cechę (a dyscypliny motorowe w szczególności), że patrzeć nań trzeba z wielu stron, jesli chce się na podstawie tych obserwacji wyciągnąć wnioski ogólne.

POLSKI FIAT ZADZIWIA ŚWIAT

   Dwa były w minionym sezonie momenty, w których Polski Fiat 125p zdobył się na wyczyn na miarę sukcesu. Kilkunastodniowa pogoń za rekordami na podwrocławskiej autostradzie możliwa była nie tylko dlatego, że samochód ten jest do takich wyczynów predestynowany. To był również kolosalny wysiłek ludzi, związanych z tym przedsięwzięciem: mechaników, którzy przygotowywali samochód, serwisów i wreszcie samych kierowców. A idąc dalej - czyż można pominąć w rozważaniach fakt, że w wyczynie tym swoją część ma też załoga Fabryki Samochodów Osobowych. Wynikiem ich pracy jest samochód Polski Fiat 125p i to, że można było zeń uczynić pojazd zdolny do pobicia międzynarodowych rekordów jest sukcesem złogi FSO.

   Drugim wyczynem na miarę sukcesu był start Polskich Fiatów 125p za oceanem. "Press on Regardless" to impreza, na której połamały sobie zęby firmy o większej niż Polski Fiat renomie. Niektórym decyzja startu naszych samochodów w tej imprezie wydawała się ryzykiem daleko wykraczającym poza zdrowy rozsądek. Wiadomo, nieznany teren, odmienne obyczaje nie tylko w ruchu drogowym, ale i w sporcie. Wreszcie ostra konkurencja miejscowych kierowców i zadomowionych na amerykańskim kontynencie marek samochodów.

   I znów proponujemy inne spojrzenie na fakt ukończenia tego rajdu przez komplet zgłoszonych Polskich Fiatów. Lokaty polskich załóg w ostatecznej klasyfikacji nie były wybuchowe, ale nie były też niezauważalne. Trzeba zdać sobie sprawę z faktu, że trzy samochody wyprodukowane przez socjalistyczny przemysł wystartowały i trzy dojechały do mety wyjątkowo trudnego rajdu, co nie udało się wielu innym, którzy szczycą się bogactwem tradycji i doświadczenia. W ocenach startu naszych samochodów w Stanach Zjednoczonych jakoś mało mówiło się o tej właśnie kategorii sukcesu.

   Proszę sobie wyobrazić czym dla Polonii w USA były codzienne informacje w prasie, że tylko Polskie Fiaty w komplecie podążają do mety. Czy można w sposób najczęściej stosowany w sporcie, więc poprzez liczby, wymierzyć wielkość sukcesu, jaki był udziałem Polskiego Fiata w Stanach Zjednoczonych?

   Prezentacja naszych samochodów oraz wyniki kierowców znalazły uznanie najwyższych władz w naszym kraju. Wicepremier Franciszek Kaim na spotkaniu z ekipą podkreślił wartość tych dwóch tegorocznych sukcesów Polskiego Fiata: rekordy i "Press on Regardless". Minister Tadeusz Wrzaszczyk wskazał szczególną rolę całego przemysłu maszynowego w realizacji startów naszych samochodów.

   Jak wiele aspektów ma we współczesnym świecie wyczyn sportowy, przekonała nas wypowiedź wiceministra Spraw Zagranicznych Stanisława Trepczyńskiego, który będąc w czasie "Press on Regardless" w Nowym Jorku, mógł się przekonać, jak poważną rolę spełniać może sport w stosunkach międzynarodowych. Naszych kierowców podejmował wówczas Sekretarz Generalny ONZ - Kurt Waldheim.

   Wiceminister St. Trepczyński powiedział m.in.: - "Nasze sukcesy i aktywność na arenie międzynarodowej byłyby niemożliwe bez sukcesów, jakie odnosi cały nasz kraj, a w tym i nasz przemysł samochodowy. Nasza służba zagraniczna z uwagą obserwuje każdy przejaw aktywności sportowców polskich za granicą, zwiększają oni bowiem nasze możliwości i efektywność działania. Dlatego rezultaty w rajdzie "Press on Regardless" sprawiły, że pracownicy polskiej służby zagranicznej uważają naszych kierowców za dobrych ambasadorów i pomocników".

   Opinię tę potwierdził też przewodniczacy GKKFiT - Bolesław Kapitan, mówiąc o pełnej integracji przemysłu, polityki i sportu w przypadku startu w "Press on Regardless".

   Sprawy - jak widać - zaszły daleko. Wyczyn stał się już dawno instrumentem oddziaływania w sferach kiedyś od sportu odległych. I dlatego innymi teraz kategoriami trzeba patrzeć na wyniki, nie tylko przez statystyki punktów.

MAMY ŻUŻLOWEGO MISTRZA

   Sukcesem roku można też bez wątpienia nazwać wyczyn Jerzego Szczakiela na chorzowskim torze. Sport żużlowy to dyscyplina budząca u nas wyjątkowe zainteresowanie sympatyków motoryzacji, a to dlatego, że jest bodajże najbardziej z wszystkich dyscyplin motorowych widowiskowa. Kibic ma bowiem, siedząc na trybunie, możliwość oglądania całej akcji od początku do końca, widzi start i za kilkadziesiąt sekund fetuje zwycięzcę. Owa klasyczna jedność miejsca akcji jest w przypadku wyścigów na żużlu aspektem decydującym o ich powodzeniu. Jest to czynnik również decydujący o mniejszej popularności na przykład rajdów, gdzie olbrzymia większość akcji umyka uwadze obserwatorów, albowiem walka rozgrywa się na każdym kilometrze rozciągniętej trasy.

   Żużel ma więc u nas swych wiernych kibiców, mimo nierzadkich sezonów chudych, które - jak to w sporcie - następują po tłustych. W dobrych latach dla żużla nasi reprezentanci uzyskiwali już cenne międzynarodowe wyniki, liczące się w mistrzostwach świata. Mieliśmy już sukcesy w drużynowych mistrzostwach świata i mistrzostwach par. Brakowało do kompletu tego najcenniejszego trofeum - mistrza indywidualnego.

   Była kilka lat temu okazja po temu, kiedy finał odbywał się po raz pierwszy w Polsce. Wtedy się nie udało, choć byli naonczas i tacy, którzy fakt odbywania się finałowego spotkania najlepszych na świecie na polskim torze uważali za wystarczający, aby owo mistrzostwo zdobyć. Okazało się wówczas, że w sporcie żużlowym nigdy, na dobrą sprawę, nic nie wiadomo do końca zawodów.

   Tak też i było w tym roku na stadionie chorzowskim. W najśmielszych przewidywaniach nie liczono na Szczakiela, a on to zrobił: wygrał z najlepszymi! Przydał polskiemu sportowi lauru, którego brakowało.

   I znów echo tego sukcesu odbiło się szeroką falą. Nasza redakcja po finale w Chorzowie długo jeszcze nękana była telefonami przez redakcje zagranicznych czasopism, nie tylko fachowych, z prośbą o szczegóły dotyczące Szczakiela, naszego sportu żużlowego, a przy okazji i innych dyscyplin motorowych. I raz jeszcze potwierdziło się, że wyczyn w sporcie liczony winien być nie tylko w tabelach wyników.

* * *

   Jaki był ten sezon w przekroju całego roku? Wydaje się, że nie gorszy niż inne, i nie lepszy. Normalny, kolejny sezon z kilku wybijającymi się rezultatami, odnotowanymi nie tylko u nas ale i docenionymi za granicą.

   Można by oczywiście znaleźć kilka innych przykładów dobrej roboty w sporcie. Na przykład indywidualne zwycięstwo Andrzeja Wojciechowskiego w wyścigach samochodowych w ramach rozgrywek o Puchar Pokoju i Przyjaźni, choć na dobrą sprawę więcej sobie obiecywaliśmy po naszym udziale w tym cyklu. Zespołowo w tych wyścigach nie odegrali nasi zawodnicy większej roli, ale nie czas na rozważania dlaczego tak się stało. Nasi kierowcy dominowali kiedyś w wyścigach i reputację tę trzeba będzie odbudować.

   Nie wiedzie się też i motocyklistom. Złożoność problemu przekracza teraz możliwości ukazania jego rozmiarów, choć sygnalizowaliśmy go w trakcie sezonu. Można tylko żywić nadzieję, że impas zostanie przerwany, jak długo może bowiem trwac sytuacja, w której jeden z bardziej zmotocyklizowanych krajów nie ma sportu motocyklowego.

   Nie udało się też i kartingowcom uzyskać błyskotliwego wyniku w tym roku, ale wynika to po większej części z tego, że czołówka zawodników, z którymi do tej pory skutecznie konkurowaliśmy, zrobiła postęp znaczniejszy niż dało się osiągnąć u nas, zwłaszcza w sprzęcie. Na uznanie natomiast zasługuje fakt coraz większego zainteresowania kartingiem młodzieży, dla której w pierwszym rzędzie jest on przeznaczony.

* * *

   Dało się też zauważyć w mijającym sezonie inne jeszcze zjawisko krzepiące, bo zadające kłam opiniom lansowanym od pewnego czasu. Chodzi o kryzys społecznego działania. Otóż nie jest tak źle. Mieliśmy okazję obserwować wiele tegorocznych imprez i stwierdzamy, że o kryzysie nie ma mowy. Wręcz przeciwnie - dużo imprez, trudnych do przeprowadzenia, udało się zakończyć organizacyjnym sukcesem, dzięki ofiarności społecznych działaczy. Zauważyliśmy też, że do społecznej pracy szerzej niż kiedykolwiek garnie się młodzież, choć bywaja przypadki, że nie docenia się jeszcze jej możliwości w tym względzie.

   O dziwo, słabsze regiony w społecznym zaangażowaniu dla sportów motorowych okazały w tym sezonie większość aktywność niźli tam, gdzie było to nawykiem. Przykładem tegoroczny Rajd Polski, którego organizatorzy wstrząsani "wewnętrznymi sporami" sprowadzili rajd na manowce.

   Tym jednak, którzy z całym oddaniem pracowali dla sportu - rzeszy bezimiennych zazwyczaj działaczy w imieniu czytelników, którzy są też przecież często widzami, składamy wyrazy uznania i życzenia wtrwania w pracy, albowiem coraz trudniej będzie organizować dobre i ciekawe imprezy, niełatwo też będzie wymyślić coś nowego, co ludzi zainteresuje.

BOGUSŁAW KOPERSKI

 
 
rekord73_reklama_retro_02.png